czwartek, 25 sierpnia 2011

Romantica.

Nienawidzę takich dni jak dzisiaj. Bierne siedzenie na tyłku przed komputerem, nie mając nic lepszego do roboty. Na książki nie mam ochoty. A w telewizorze dopiero bd coś ciekawego około 19. Ale jak na razie zostaje przy Zaklinaczce dusz. Oczywiście na dziś miałam plany, ale nie wypaliły przez Inezę i jej straszną robotę - pilnowanie psa.. Mam wrażenie że nie którym ludziom ważniejsze są pieniądze niż inny człowiek i jego plany i uczucia. Ale mniejsza. Idę chyba zjeść obiad bo robię się wreszcie głodna. Od września zaczynamy zmiany. :))
Edit.
Sytuacja znacznie się poprawiła wieczornymi zakupami w Plazuni. Mam wreszcie swoje upragnione spodnie i jako bonus ładną czarną koszulkę. :) A i coś jeszcze dzisiaj chata `wolna` - przynajmniej od siostry. Jupiiii. :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy