wtorek, 13 września 2011

Wiadomosc

Znów murze pisać w temacie. wrr.. Czuje się beznadziejnie. czuje się nie potrzebna.. tak jakbym była dla kogoś ciężarem.. mam dość tego.. chciałabym już wyjechać i wszystko za sobą zostawić. życie od nowa.. mam dosyć egoistycznie nastawionych twarzy w tej zapyziałej mieścinie.nie żebym coś miała do miasta w którym się wychowałam . ale ciężko.mi tutaj jest. chce być w takim miejscu.gdzie nikt nie będzie mnie znać.. i zacne wszystko od początku.. boje się stracić przyjaciela..

niedziela, 11 września 2011

Muzyka.

Weekend szybko zleciał. Bardzo pozytywnie zaczniemy nowy tydzień. Pogodziłam się z M. Na reszcie coś do niej dotarło. Dzisiaj oczywiście nie obyło się bez grania w DDTanka. Lubię tę grę. Haha. Muszę jeszcze zabrać się do lekcji. niestety. Agr.. Nie lubie poniedziałków i pierwszego w-fu. Wrrrr. Nie mam ochoty dzisiaj pisać. Bynajmniej miłego tygodnia. :)
Pamiętniczki.
Klikać Lubię to. :)

piątek, 9 września 2011

Radio.

Troszeczkę już nie pisałam. Pierwszy tydzień minął dosyć wolno i nudno. Skończony beznadziejnym humorem. Ale już nadrabiamy braki słuchania muzyki. Tak jak to napisałam na Twitterze. To uczucie, gdy znów czujesz sens życia i masz wrażenie że się zakochałeś . Haha. Na prawdę bezcenne. Zaczną się treningi strzelania. Od czwartku. Bo w środę mam już zawody międzynarodowe. Bleee. A broni to nie trzymałam z 2 miesiące... I się nie załapie do szkolnej kadry.. Nie dobrze.. A dzisiaj nawet pogadałam sobie z panem P. Było to bardzo miłe. Achh . Aż tak śmiesznie lżej się oddycha. Muszę się odstresować. Nie wiem czemu , ale dużo osób uważa że się zakochałam , Ale ja tylko z Kamilem pisze, gadam, gram. Nic więcej. To jest tylko mój przyjaciel. I tak wierze w przyjaźń damsko-męską. Jest to fajne. Ale jak to moja siostra mówi: Najgorzej jak się zakocha któraś ze stron. Mam nadzieję że mnie to nie spotka, a ani Kamila. Znajdzie sobie jakiegoś pierwszaczka. Haha. Pedobear. Haha. Od czwartku znów pamiętniki się zaczynają. Jak ja to lubię . :) A dzisiaj są urodzinki mego Taty i światowy dzień przytulania. I pizza na kolacje. Haha . A ja jak zwykle o żarciu. Na razie jest dobrze.  Chcę mi się dzisiaj popisać . tylko nie mam pojęcia o czym . No to tak myślę sobie , że ` moja przyjaciółka` potwornie się zmieniła. Przykro mi, kochana. że musisz takie dziadostwo czytać. Alee .. Ciężko mi to jest powiedzieć Ci w realu. Bo cały czas latasz z M. Denerwuje mnie to. Choć M. ma trochę racji , że tez przesadzam z P. Ale nie wiem. Czy potrafiłabym to zmienić. Gdybym mocno się zaparła. To mooooże. Moooże. Ale wątpię.  Musimy się ogarnąć Niestety. Hahaha.
A tak nawiązując troszeczkę do przyszłości. To fajnie by było zostać żołnierzem. Byt będę miała zapewniony. Ale lekarz tez jest fajny, pomaganie ludziom itd. A tak żeby połączyć to to można iść na ratownika medycznego w wojsku. Fajnie by było. Ale muszę się zorientować co trzeba z matury zdawać. .. No i to chyba będzie na tyle. Włączę sobie zaraz The Sims 3  w które nie grałam już od dobrych 2 miesięcy. Na bierzmowanie zapisałam się do małego kościoła. I jest dobrze. Na razie się wsłuchuje w rytm muzyki. Miłego weekendu. :)

wtorek, 6 września 2011

System.

Dzisiaj zrozumiałam jak wiele rzeczy nie doceniałam. Wszystko co potrzebne do szczęścia mam wokół siebie. Jednak przyjaciele, za których ich uważałam , zawiedli mnie. Na matematyce dostałam olśnienia. Straciłam przyjaciółkę ... I to przez mojego "wroga". To jest dziwne uczucie. Bo wiem ze ja straciłam. ale tez zrozumiałam ze wokół mnie jest wiele ludzi którzy mi ufają, kochają. To jest najważniejsze. Nie pomijając miłości, która z czasem pewnie przyjdzie sama. Miejmy taka nadzieje. Cieszy mnie to ze mam poukładane w głowie. Jako taki plan na przyszłość i na razie będę się tego trzymać. Czas na rewolucje..PS. Pisze z telefonu.

niedziela, 4 września 2011

Coldplay.

Cały dzień spędzony z uśmiechem na twarzy. Od rana kościół jak zawsze w niedziele. Po kościele pojechaliśmy do dziadków. Przybyliśmy jako pierwsi. Co jest dosyć dziwne. Babcia naszykowała różnych pyszności. Zresztą jak zwykle wszystko mi smakowało. Kiedy rodzinka zjechała odrazu zaczęliśmy zabawę. To na podwórku to w domu. Zrobiliśmy sobie nawet spacer po kukurydze, do której nie dotarliśmy. Posiedzieliśmy sobie troszkę na huśtawce. I padło nagle hasło jedziemy do lasu po orzechy. To ja dawaj z jednym butem na nodze i kolba kukurydzy w reku lecę na łeb na szyję do samochodu. I w drogę! W pierwszym jechałam ja, którym kierował wujek, a w drugim prowadził Czarek. Wpadliśmy do lasu. Panowie założyli okulary niczym z Matrixa. Była kupa śmiechu z orzechów i sposobu ich zrywania oraz z wariackich rajdów Volkswagenami po lasach Suwalskich i wyskakiwania przez szyber dach Golfa. Haha. To się nazywa mieć rodzinę. A jutro szkoła i durna chemia. Lecęęę . Buziaaki.

sobota, 3 września 2011

Epuls.

Dzień bardzo mile spędzony w rodzinnym gronie na wykopkach. Jestem okropnie zmęczona. Muszę jeszcze iść do łazienki. Chyba zbiorę się wreszcie i ruszę to grube dupsko. Haha. Dużo rozmawiałam dzisiaj z siostrami. Na wiele tematów. Ale głownie na jeden. Ale nie zdradzę tego. Choć nikt nie czyta mojego bloga. I bardzo mi sie to podoba. Mogę pisać tu co chce i o kim chce, i nikt mi tego nie zabroni. Zauważyłam, że ludzie mają w dupie innych. I to dosłownie. Musze się tego nauczyć. Musze wreszcie ogarnąć bierzmowanie. Do którego kościoła idę. Boję się dorosłości, choć bardzo do niej dążę. Boje się studiów, choć bardzo chcę już na nich być. Boję się, że zostanę sama do końca życia i nikt mnie nie pokocha. Boję się próbować nowych rzeczy. Wychodzi na to że boję się życie.. Z moim trybem jest to niedorzeczne, ale jednak prawdziwe. Zaczął się rok szkolny.. Zaczęły się wszystkie dziwne huśtawki nastrojów. Nienawidzę tego! Raz jest cudownie, raz chętnie bym się powiesiła. Wrrr. Z innej beczki. Kamil chciał mnie dziś zaciągnąć na biegi o 19. Stanowczo zaprzeczyłam i idę jutro biegać. Hmm .. Miło będzie obiec 5x zalew. Oczywiście jeśli będę na siłach po imieninach dziadka.
Jest szansa na zawody międzynarodowe..

piątek, 2 września 2011

Sen.

Mam ochotę o wszystkim zapomnieć. Wszystko znów straciło sens. Znów się przekonałam, że nie mam szans na nic, a zwłaszcza na szczęśliwe życie. Bo zawsze ktoś musi się w nie wpieprzyć. Niestety już tak jest.. Zawsze coś musi się spieprzyć. Dlatego spieszno jest mi tak do nowego środowiska. Może tam będzie mi lepiej... Może.. Wszystko się zmienia- ludzie się zmieniają i cały świat wokół nas. Przeraża mnie to. Jak można popaść ze skrajności w skrajność.. Nie mam siły nic pisać. Teraz marzę tylko o ciepłym łóżeczku i ciekawych snach .. Z kimś w roli głównej.

Obserwatorzy