Historia zaliczona na 5. Chodź praktycznie sie nie uczylam. WOK 6. Za to angol i franc po 3.Ale oj tam. Sie doucze.
Cały czas cała rodzina przezywa wesele. Ze mną włącznie. Nadal tego nie ogarniam, że złapałam welon. I że gadałam z Hiszpanem. Takie rzeczy tylko u Pauliny. Wczoraj ciocia się mnie spytala jak się z nim dogadałam, czy po angielsku? Ja mówie, że nie po hiszpańsku. Wszyscy w domu na mnie oczy. I później ciocia stwierdziła, że ją zaskoczyłam . :)
Dziwne jest tylko te uczucie, że masz świadomość, że jako jedyna w rodzinie ze swojego pokolenia nie jesteś jeszcze po ślubie, a reszta owszem. No nie licząc mojego brata, który stwierdził, że jego żona się jeszcze nie urodziła. I młodszej siostry, która jest w 1 klasie gimnazjum. Wczoraj rozmawiałam o tym z mamą. Powiedziała mi że miała tak samo kiedy jej wszystko siostry rodzone wyszły z domu, a ona z racji że najmłodsza została sama z rodzicami. Doszłam do wniosku, że wszystkie swoje siostry cioteczne i jednego brata ciotecznego (jak inni mówią kuzynów) traktuję jako siostry i brata rodzonych. Fajnie jest mieć tak dużą rodzinę. Nie moge się doczekać widoku, kiedy moje małe siostrzenice i może w przyszłości siostrzeńce będą się bawić razem z moim dziećmi, a my jak nasze matki będziemy siedziały z siostrami na Gremzdach pod domem i popijały kawy..
| Piękny zmierzch nad Suwalszczyzną. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz