środa, 28 grudnia 2011

Zzzz...

Kolejny dzień zmarnowany w Plazie, ale tym razem na kręglach. Było nawet pozytywnie.. Choć pomijając jeden incydent, ale zapomnijmy o tym. Kurcze za dużo ostatnio myślę.. prócz lenistwa zostało mi po życiu płodowym życie nocne. zdecydowanie lepiej czuje się nocą, niż za dnia. wole ciemność, spokój, cisze. wszystko mnie w pewnym sensie relaksuje. lubię prowadzić nocny tryb życia. lubię chodzić o 4 w nocy spać, bo gram zawzięcie w The Sims. lubię kiedy nikt nie krzyczy. wszyscy śpią. dom wydaje się jakby tylko mój.. moje pole wyobraźni. za dnia wszystko się zmienia.. w domu jest głośno. każdy coś robi. każdy gdzieś idzie. czasem pasuje mi taki tryb .. ale jestem człowiekiem wpadającym ze skrajności w skrajność. myślę ze nigdy nie znajdę tego 'złotego środka'.. lubię kiedy wszystko dzieje się za szybko, na gwałt lub kiedy wszystko jest poukładane, spokojne, robione bez stresu.. z taka sama siłą lubię poranki, kiedy jestem sama w domu.. nikt mi nie przeszkadza. chodzę i robię swoje rzeczy bez najmniejszego stresu, że komuś coś nie pasuje.. dziwnie, dziwnie. ale cóż nie każdy jest idealny. ^^ kolorowych snów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy