Dzień bardzo mile spędzony w rodzinnym gronie na wykopkach. Jestem okropnie zmęczona. Muszę jeszcze iść do łazienki. Chyba zbiorę się wreszcie i ruszę to grube dupsko. Haha. Dużo rozmawiałam dzisiaj z siostrami. Na wiele tematów. Ale głownie na jeden. Ale nie zdradzę tego. Choć nikt nie czyta mojego bloga. I bardzo mi sie to podoba. Mogę pisać tu co chce i o kim chce, i nikt mi tego nie zabroni. Zauważyłam, że ludzie mają w dupie innych. I to dosłownie. Musze się tego nauczyć. Musze wreszcie ogarnąć bierzmowanie. Do którego kościoła idę. Boję się dorosłości, choć bardzo do niej dążę. Boje się studiów, choć bardzo chcę już na nich być. Boję się, że zostanę sama do końca życia i nikt mnie nie pokocha. Boję się próbować nowych rzeczy. Wychodzi na to że boję się życie.. Z moim trybem jest to niedorzeczne, ale jednak prawdziwe. Zaczął się rok szkolny.. Zaczęły się wszystkie dziwne huśtawki nastrojów. Nienawidzę tego! Raz jest cudownie, raz chętnie bym się powiesiła. Wrrr. Z innej beczki. Kamil chciał mnie dziś zaciągnąć na biegi o 19. Stanowczo zaprzeczyłam i idę jutro biegać. Hmm .. Miło będzie obiec 5x zalew. Oczywiście jeśli będę na siłach po imieninach dziadka.
Jest szansa na zawody międzynarodowe..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz