piątek, 30 listopada 2012

Me.

Woow. Już miesiąc tu nie pisałam.

Kolejny praktycznie zleciał nie wiedząc kiedy.. Za nie całe 40 minut będzie już grudzień.. Za 24 dni święta. Rodzina. Nie moge sie doczekać.
Narazie męcze się z potwornym przeziębieniem, które trzyma mnie praktycznie od 2 tygodni. Miejmy nadzieje, że antybiotyk nareszcie pomoże. Dodatkowo dochodzi ból po zabiegu usunięcia ósemki. Po prostu żyć, nie umierać. Mój organizm ma zdecydowanie dość już wszelakich lekow zaczynając od antybiotyki kończąc na ketonalu.
Praktycznie czuję, że znowu coś sie spierdoli. Zbyt długo jest dobrze. Ale lepiej nigdy nie będzie. Nie łudźmy się. Teorytecznie można powiedzieć, ze już sie zaczęło. Znów dołek emocjonalny. Ale przejdzie. Jak zawsze.
Przeraża mnie odrobine fakt nadrobienia tych wszystkich lekcji.. Dzisiaj ruszyłam troszeczke angielski, ale też nie do końca. Jutro jeszcze do Natalki na urodziny więc raczej nie bd miała czasu na nauke..
No ale kończe swoje durnoty. Lecę wymyć swoje kły i siadam do dalszego czytania książki.

xoxoxo.

1 komentarz:

  1. Cześć, przepraszam za spam, ale chciałabym zaprosić cię na nowo powstałego bloga http://love-treachery-disease.blogspot.com/. Mam nadzieje, że zajrzysz, skomentujesz, a nawet zaobserwujesz. Miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy